czwartek, 15 października 2015

Świat według Suzan cz.15

Wzięłam szybki prysznic i ubrana w piżamy poszłam się rozpakować. Mój pokój był ogromny. Otaczały mnie kremowe ściany i jasne meble. Nad głową był podwieszany sufit z którego zwisał piękny żyrandol. Po środku najdłuższej ściany stało wielkie sypialniane łóżko obok którego znajdowała się szafka nocna. W rogu obok okna, stała komoda. Na przeciwnej ścianie były drzwi. Wyglądały jak przejście do innego pokoju, jednak wbrew pozorom wchodziło się nimi do szafy. Byłam ogromnie szczęśliwa z tak ogromnej szafy, ponieważ mieściły się w niej wszystkie rzeczy które przywiozłam. Wieszałam już ostatnie sukienki, kiedy usłyszałam dźwięk dzwonka. Byłam pewna, że to Remek. Moja intuicja była jak zawsze niezawodna. Opowiedziałam mu o swoim pokoju i podróży. W głosie chłopaka słyszałam smutek i tęsknotę. 

R-Jutro do ciebie zadzwonię.
S-Okey. Remek, słuchaj...
R-Coś się stało?-zapytał przejmująco. Mam wrażenie, że gdybym odpowiedziała, że coś się stało, przyjechałby do mnie pierwszym pociągiem.
S-Stało się. Kocham cię.
R-Też cię kocham i czekam tu na ciebie.

Nasza rozmowa dała mi świadomość, że między nami jest naprawdę silna więź. 
-Zuzia, chodź na czekoladę!-zawołała z kuchni. 
Przeszłam przez korytarzyk i trafiłam do kuchni. Wszystkie pomieszczenia w apartamencie cioci były przestronne i urządzone w podobnych barwach. W całym mieszkaniu dominowały biele, beże i brązy. 
Zajęłam miejsce na obrotowym krześle przy blacie w kuchni. Przede mną pojawił się kubek gorącej czekolady w której pływały już pianki. 
-Rozmawiałaś z tym swoim chłopakiem?
-Tak a czemu pytasz?
-Bo oczy ci się śmieją.-odpowiedziała na co odpowiedziałam szerokim uśmiechem.
Wiedziałam, że z Elą zawsze mogłam sobie porozmawiać o wszystkim. Była moją ulubioną ciocią. Sądzę, że dobrze się z nią dogadywałam ponieważ między nami różnica wieku wynosiła dziewięć lat. Traktowałam ją jak ciocię jednak czasami była ciocią i kuzynką w jednym. 

* * *

Kiedy chodziłam z Sebastianem, Ela powiedziała mi coś czego nadal nie potrafię zapomnieć. „Źle mu z oczu patrzy.” Od samego początku, kiedy to przedstawiłam jej Sebastiana była do niego dziwnie nastawiona. Wiedziała, że liczę się z jej zdaniem, jednak w tej sytuacji było kompletnie inaczej. Byłam zaślepiona miłością, którą czułam do Bastka. Rozstaliśmy się w przyjacielskich relacjach i z tego byłam szczęśliwa.

* * *

Sączyłyśmy gorący napój.
-Co to za książki?-wskazałam na broszury leżące na szklanym stoliku w salonie.
-Foldery o urządzaniu wnętrz. Palety kolorów, tkaniny, meble...
-Mogę przejrzeć? 
-Jutro to zrobisz. Musimy się wyspać. Przed nami długi dzień.
-Okey.
Dokończyłam czekoladę i poszłam do pokoju. Drzwi uchyliły się za mną.
-Możesz sobie włączyć TV i ogólnie, czuj się jak u siebie.
-Będę pamiętać.-odparłam i posłałam cioci szczery uśmiech.

* * *

Ułożyłam się wygodnie w łóżku i włączyłam plazmę. Ponad 100 kanałów a nic do oglądania. Zatrzymałam się w końcu na jakiejś komedii romantycznej. Pomyślałam o moim chłopaku i obietnicy jaką złożył Remek.

* * *

S-Dobry wieczór kochanie.-mówiłam szeptem.
R-Jest wieczór, dzwoni do mnie dziewczyna, więc nawet bardzo dobry...
S-Nie obudziłam cię? Jesteś teraz w domu?
R-Cieszę się, że słyszę twój głos. Masz śliczny głos. Ktoś ci to już mówił?-niepozornie zmienił temat.
S-Hmm.. Nie nikt mi tego nie mówił. Pamiętasz jak mi coś obiecałeś?
R-Że będę codziennie dzwonił?-zgadywał.
S-Też ale to nie to.
R-Przypomnij mi kochanie, co obiecałem?
S-Że razem obejrzymy komedię romantyczną. Pamiętasz?
R-Ahh... tak. Pamiętam! Co w związku z tym?
S-Właśnie leci dość fajna na dwunastym kanale.
R-W telewizji?-w odpowiedzi wymruczałam „Yhm”-Poczekaj.-dokończył.
W słuchawce słyszałam jakieś szumy i trzaskania. 
S-Remek...?-zapytałam niepewnie.
R-Już jestem. Spełniłem obietnicę. Widzisz Suzi, ja dotrzymuję słowa.
S-Tak to prawda... Co sądzisz o filmie?
R-No wiesz... Nie jestem fanem romansideł. A tobie się podoba?
S-Tak, dłuższe oglądanie wciąga.
R-Ta jest wyjątkiem od reguły. 
S-Ta i jeszcze „Kochaj i tańcz”. Dwa wyjątki od reguły.
R-Racja, zapomniałem o tej. Tak też jest świetna.
S-Remek...
R-Suzii..
S-Nie oglądałeś jej prawda?
R-Tak ale masz dobry gust i wiem, że jest świetny.
S-Nie słódź bo cukier mi wzrośnie.
R-To przyjadę i go zbijemy.
Rozmawialiśmy tak przez cały film i później jeszcze przez jakąś godzinę. Komentowaliśmy rozwój akcji, stroje bohaterów i nieziemskie bryki jakimi jeździli. Wspomniałam o historii z czarnym mustangiem, że gust po bracie itd. i doszliśmy do tematu rodziny. Dowiedziałam się, że jestem bardzo podobna do Dominika. Podobnie gestykulujemy jak się złościmy i jak jesteśmy szczęśliwi. Bardzo miło spędziłam wieczór rozmawiając z moim chłopakiem. Nigdy wcześniej, nie rozmawiałam z nikim ponad trzy godziny a tu proszę... Rekord pobity. 

„Śpij słodko Aniołku mój :* <3”

„Dobranoc chłopczyku mój ;*”

Odłożyłam smartfona na szafkę nocną i mimo zmęczenia, które odczuwałam, leżałam patrząc w sufit. Chciałabym w tym momencie leżeć na trawie i wtulona w swojego ukochanego wpatrywać się w gwiazdy. 

* * *

Gdzie ja jestem? Zaraz... Nadal jestem tu gdzie byłam. Mój pokój w domu Eli. Wszystko wydaje się być zwyczajne. Każda rzecz jest na swoim miejscu tylko... O rzesz! Dlaczego widzę siebie leżącą na łóżku. Jestem tu, leżę tam. Co tu się dzieje?!? Moja dusza wyszła z ciała? Nie mogę w to uwierzyć. Tak się dzieje tylko po śmierci. Ale chyba ja, nie... Muszę to sprawdzić. Ała! Dobra coś tu nie gra... Jedno jest pewne, przez ściany nie przechodzę. Moja głowa... Takie durne pomysły, mogę mieć tylko ja. Dobra to może, pójdę obudzić Elę. Biegnę przez apartament i docieram do sypialni ciotki. Drzwi są otwarte. Chodzi w kółko z telefonem w dłoni. Słyszę fragmenty rozmowy: „Wiem, przepraszam.... Ale to... Jak to możliwe... Boję się... Tak ale... Ona tam leży i...”. 
-Co tu się dzieje?-pytam skonsternowana. Ela zachowuje się jakby mnie nie słyszała. -Halo? Nie płacz, ciociu. Słyszysz mnie?
O co chodzi? Czy ja... Nie, to głupie. Słyszę dźwięk otwieranych drzwi. Do środka wbiega roztrzęsiony Remek.
-Gdzie ona jest?
-W tym pokoju po lewej.-odpowiada zapłakana Ela, która wraca do telefonowania. Idę za chłopakiem do pokoju. Patrzę na siebie i na Remka. Chłopak mocno przytula się do leżącej na łóżku mnie. Stoję obok i czuję jego dotyk na swoim ciele. 
-Zuziu, kochanie...-zaczyna Remek z policzka, którego spływa łza.-Mój aniołku, błagam wróć do mnie. Nie zostawiaj mnie tu samego. 
-Remi, tu jestem... -odzywam się. -Kochany tutaj jestem słyszysz mnie? Błagam powiedz, że mnie słyszysz! Remek!-zaczynam ryczeć. Cała tonę w swoich łzach. Siadam na podłodze, opieram plecy o zimną ścianę.
-Chciałabym żebyś mnie usłyszał... Powiedziałabym ci o wszystkim, o filmach, które lubię i których nienawidzę, rozmawialibyśmy przy moich ulubionych żelkach w kształcie misi. Oglądalibyśmy razem gwiazdy, pojechalibyśmy nad jeziorko pamiętasz, Remek... Nasze jeziorko, nosiłbyś mnie na barana. Śmialibyśmy się jak dawniej. Zrób coś! Błagam cię kochany, zrób coś, pomóż mi... Obiecuję, że zrobię dla ciebie wszystko, zgodzę się nawet na horror. Obejrzę go ale tylko w twoim towarzystwie. Remek, pamiętasz piszczącą myszkę? Mój wybawco, słyszysz? 
Wstałam spod ściany i podeszłam do chłopaka. Siedział na brzegu łóżka i trzymał moją rękę. Kucnęłam obok niego i patrzyłam na jego zapłakaną twarz. W jego oczach widziałam okropny smutek ale też nadzieję.
-Kocham cię. Nieważne co się stanie. Chcę być przy tobie!-odezwał się Remek.
-Skarbie, też cię kocham najbardziej na świecie.-dotknęłam lekko jego policzka. Poczuł mój dotyk i złapał się w miejscu, które chwilę wcześniej dotykałam. Wzięłam w swoje dłonie jego dłoń.
- „Chcę przy tobie być
w każdą noc i każdy dzień
jak anioł stróż bronić Cię 
przed świata całym złem” -zaczęłam nucić przez łzy.

- „Jesteś Boginią piękna świątynią miłości
przy Tobie znikają wszystkie wątpliwości
dla obojga nas zbuduję lepszy świat
nie pozwolę by szczęście ktoś skradł”-dołączył się Remek.

Nuciliśmy razem: „a Ty mów do mnie mów 
moje serce potrzebuje twych słów
a Ty mów do mnie mów 
moje serce potrzebuje twych słów”.

Usłyszał mnie. Zbliżyłam się do niego i pocałowałam w usta. Odwzajemnił pocałunek. Wszędzie zrobiło się jasno. Rozległ się bardzo głośny dźwięk jakiejś piosenki. 
'We will we will rock you 
We will we will rock you' 
O co tu chodzi? Co tutaj robi Queen? 

* * *

-Suzi, proszę cię, wyłącz ten budzik!-odezwała się Ela. 
Otworzyłam oczy i ujrzałam odsłaniającą roletę, chrzestną. Wyłączyłam wyjący budzik i powoli wracałam do rzeczywistości.
-Widzisz mnie?-zapytałam wychodzącej z pokoju Eli.
-No jasne, że cię widzę, głuptasie. Jak się ogarniesz to chodź na śniadanie, Zośka.
To był tylko sen... Moje ręce były na miejscu. Uszczypałam się w rękę. Czułam ból. Boże kochany, o co chodziło z tym snem? Co on miał mi powiedzieć? Leżałam jeszcze jakieś pięć minut na łóżku i rozważałam róże opcje. To był kolejny dziwny sen... Właśnie, kolejny. To co przekazywał było dla mnie niejasne. To jakby tropy do rozwiązania zagadki. Tylko o jaką zagadkę chodziło? Wszystkie wskazówki były niezrozumiałe. 
Wzięłam zimny prysznic. Mokre włosy zawinęłam w turban i przyodziałam na siebie czarne szorty i bordowy t-shirt. Poszłam na śniadanie i opowiedziałam cioci o moim śnie. Jej reakcja była nie do opisania. Poradziła mi nie pić więcej czekolady na noc. Skwitowałam to śmiechem. Dobrze wiedziałam, że nie chodzi o czekoladę... Zjadłam przygotowane przez Elę naleśniki z Nutellą. Były przepyszne-jak zawsze. Wysuszyłam włosy i związałam w koczka. Na dzisiaj wybrałam wygodne granatowe converse. 

* * *

Zabrałam ze sobą krótką dżinsową kurteczkę bo ciocia ostrzegła, że wrócimy późnym wieczorem. Najpierw chciała pokazać mi pensjonat, gdzie były już roboty wykończeniowe. Miałyśmy wybrać kolory farb, później odwiedzić miałyśmy sklep meblowy. Do wyposażenia miałyśmy dziewięć sypialni, biuro połączone z pokojem oraz kuchnię i łazienki. Trochę tego było. Kolejnym punktem wyprawy, był powrót z zakupionymi farbami do pensjonatu. Dzień zapowiadał się być bardzo pracowity.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz