Odwróciłam w stronę drzwi w których pojawili się oni.
-Są rodzice?-zapytała Tama.
Od środka rozrywała mnie złość. Chciałam, żeby to nie było prawdą.
-Co ty tu robisz, frajerze?!-krzyczałam, podnosząc się z kanapy.
-Nie mów tak do mojego chłopaka!-odezwała się moja siostra.
-Twojego chłopaka?-pytałam patrząc raz na nią raz na niego.
-Tak i nic z tym nie zrobisz.-odpowiedziała krótko. Więcej potwierdzeń nie potrzebowałam.
-Chodź na górę.-dodała do Artura.
Oboje
udali się do pokoju Tamary. Nawet nie chciałam sobie wyobrażać co mogą
robić. To było obrzydliwe. Nie chciałam siedzieć w domu w którym
przebywał on. Koleś ma tupet. Najpierw ja, potem moja najlepsza
przyjaciółka, a teraz siostra. To wszystko stawało się coraz bardziej
absurdalne. Nie oglądając się na nic, zabrałam szybko plecak do którego
wpakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i wybiegłam z domu. Szłam przed
siebie starając się wyrzucić z głowy przykre wspomnienia i ten jego
głupi uśmieszek. Nic nie miało dla mnie sensu, dążyłam sama nie wiem
dokąd. Chyba jedyne czego chciałam wtedy to przytulenie, chciałabym
usłyszeć, że wszystko będzie dobrze. Wybiegłam na ulicę a słysząc
zbliżający się dźwięk jakiegoś pojazdu, stanęłam na jezdni jak wryta.
Patrzyłam na niego zmrużonymi oczami, czując zblokowanie. Nie mogłam się
ruszyć. Po chwili odrętwienia zatrzymał się przede mną jednoślad, który
jechał chwilę wcześniej wprost na mnie. Postawny chłopak szedł z
motocykla i zdjął kask idąc w moją stronę. Przede mną malowała się teraz
twarz pana 'legendy'. Stałam nadal w tym samym miejscu jak w amoku.
-Ej,
wszystko z tobą dobrze?-spytał swoim niskim, spokojnym głosem, kładąc
rękę na moim ramieniu. Pod wpływem jego dotyku ocknęłam się.
-Jak
najbardziej. To może z tobą jest coś nie tak.-mówiłam z oburzeniem,
czując, że swoją wypowiedzią chce uświadomić mi jakąś ułomność.
-Ze mną?!-pytał wskazując na siebie palcem przy czym się uśmiechnął.-To ty wybiegłaś na drogę jak jakaś szalona.
-Sam
jesteś szalony.-burknęłam, ocierając wierzchem dłoni mokre od łez
policzki, weszłam na chodnik i zaczęłam zmierzać w stronę domu
rodzeństwa.
-Może cię podwieźć?-spytał jakby czekając na to aż wybuchnę. Spotkał się z moim brakiem reakcji.
* * *
Wyjęłam z plecaka telefon i wykręciłam numer do Alka.
-Aga! Co tam?- odezwał się głos przyjaciela.
-Hej. Mogę wpaść?-rzuciłam prosto z mostu.
-Jasne,
coś się stało?-pytał na co tylko ciężko westchnęłam.- Oj jednak bardzo
poważna sprawa...Opowiesz jak przyjdziesz.-mówił jakby czytając mi w
myślach.
Nadal nie wiem jak to robi ale podoba mi się to, że
rozumiemy się bez słów. Doszłam w końcu do dużego, białego domu. Weszłam
do środka i jak zawsze od wejścia zostałam przywitana przez yorka,
który przybiegł z ogrodu. Mały, słodki Yorkshire Terrier, koloru
stalowo-złotego biegł w moją stronę, śmiesznie ruszając ogonem na znak
szczęścia.
Zadzwoniłam do drzwi i otworzyła mi Madzia.
-Chodź tu mała.-przytuliła mnie Magda.-Reszta czeka na górze, zaraz nam wszystko opowiesz.
-Mela też jest?-zapytałam zdziwiona.
-Jasne,
akurat wracała z treningu, więc jak Alek przedstawił jej, że to poważna
sprawa przybiegła tu szybciej od ciebie.-odpowiedziała z uśmiechem.
Usiadłam
na dywanie obok przyjaciół, tworząc takie jakby kółko. Opowiedziałam o
wszystkim co mnie spotkało, na pocieszenie otrzymując masę uścisków.
-I jeszcze ten Chodakowski...-podkreśliłam jego nazwisko.
-Co z nim?-pytała Mela.
-Pewnie podrywał ją na korepetycjach...-ciągnął Alek.
-Tobie tylko amory w głowie.-skwitowała jego siostra.
-Nawet
nie przyszedł.-powiedziałam.-A teraz jeszcze potrąciłby mnie tą swoją
maszyną. Idiota, wmawiał mi że coś z mną nie tak.-ubarwiałam trochę
opowieść.
-Nie przejmuj się nim. On ma zlewkę na wszystkich.-pocieszała Magda.
-No niby tak...
-Swoja
drogą pasowalibyście do siebie.-powiedziała Mela, wszyscy spojrzeliśmy
na nią z zaskoczonymi minami.-No co? Oboje jesteście trochę wybuchowi,
ty blondynka, on szatyn...Nawet z wyglądu, Aguś. Tylko się nie
obrażaj-dodała.
-Proszę cię, jesteśmy z dwóch innych światów.-tłumaczyłam.
-Przeciwieństwa
się przyciągają.-wtrąciła, jakby dalej uświadamiając mi coś
oczywistego. To znaczy... Nie mówię tu o tym, że do siebie pasujemy.
Wręcz przeciwnie! On jest łobuzerskim typem chłopaka, lubiącym się
mieszać w różne niebezpiecznie zdarzenia. Ma w sobie pierwiastek
chuligana i chyba to mnie w nim najbardziej odtrąca. "Nie wmawiaj sobie,
czegoś w co sama nie wierzysz”-skomentowała to moja podświadomość.
-Nie
mów, że ci się nie podoba.-wtrącił Alek a ja spojrzałam na niego
błagalnym wzrokiem, na moich policzkach wyszły rumieńce, które mnie
zdradziły.
-Podoba ci się Piotrek!-krzyknęła Magda.
-Zamknij się!-uciszałam, jak wtedy, gdy byłyśmy dziesięć lat młodsze. Rzuciłam w nią poduszką i tak rozpętała się wojna.
* * *
Wróciłam
do domu późnym wieczorem. Bardzo szczęśliwa, że nie ma już tego
kobieciarza pod moim dachem. Mówię tu o Arturze. Wzięłam szybki
prysznic. Chwyciłam laptopa i usiadłam z nim na łóżku. Włączyłam
facebook`a. Nie wiem czemu, chyba z czystej ciekawości. Słuchając sobie
muzyki, przeglądałam zdjęcia znajomych. Zobaczyłam powiadomienie w
zakładce zaproszeń i od razu kliknęłam by zobaczyć od kogo. Mój śmiech
był niepohamowany. "To on!”-krzyczał głos w mojej głowie. Zaakceptowałam
zaproszenie od Piotrka i wróciłam do słuchania muzyki. Niestety długo
się jej nie nasłuchałam bo już minutę później dostałam wiadomość na
czacie.
-Witam koleżankę z ulicy.
-Chyba okna czatu ci się pomyliły-rzuciłam krótko.
-Szalona blondynka na środku ulicy, chyba dobrze pamiętam?
-Szkoda, że o korepetycjach nie pamiętałeś tak dobrze i bez sensu czekałam pół godziny.
-Miałem coś ważnego-tłumaczył
-Chyba
naprawić motocykl, żeby mnie nim później przejechać, zresztą nie
ważne... Odczep się ode mnie i znajdź jakąś inną ofiarę-starałam się
zakończyć rozmowę.
-Nie ma drugiej tak ładnej ofiary jak ty-pisał, po przeczytaniu zrobiłam wielkie oczy.
-To miał być komplement?-zapytałam
-Chyba tak.
-Zachowaj je sobie, dla koleżanek z ulicy, cześć.-pożegnałam chłodno.
Chwilę później dostałam smsa
"Otwórz
drzwi, bo nie chce mi się tak tutaj stać, chłodno się robi” Nie
odpisywałam bo wysłany był nieznanego mi numeru. Nie musiałam czekać
długo i nadszedł kolejny sms od tego samego numeru "Mam dzwonić czy mi
otworzysz koleżanko?”
"Koleżanko”? Nie mogłam uwierzyć... Skąd ten
idiota miał mój numer? Ubrałam czarną bluzę, zeszłam po schodach w
stronę drzwi. Rodzice już spali, zauważyłam po wyłączonym świetle w ich
pokoju. Nie obchodziło mnie co się dzieje z Tamą, więc nawet nie
wnikałam, by zaglądać do jej pokoju. Spojrzałam przez szybę w drzwiach i
naprawdę stał tam on. Włączyłam światło przed drzwiami i przekręciłam
cicho zamek przy drzwiach.
-Co ty tu robisz?-starałam się nie krzyczeć, by nie pobudzić moim zachowaniem całego domu.
-Hmm...-udawał
że się zastanawia, błądząc wzrokiem po niebie-przyjechałem cię
odwiedzić.-powiedział to tak oczywiście, jakby mówił, że jest księżyc na
niebie.
-Idź sobie i daj mi spokój.- powiedziałam patrząc mu w oczy, uśmiechnął się tak jakby nie zrozumiał moich słów.
-Wpuścisz mnie?-znowu to samo, ten... Czarujący uśmiech...
-Chyba sobie żartujesz...-prychnęłam.
-Nie żartuję, robi się zimno.-szczyt bezczelności.
-Zaraz postawisz na nogi cały dom! Zamknij się i wypad!-spławiałam dalej.
-No chyba nie będziesz mnie trzymała w drzwiach...-odparł-A taka dobrze wychowana...- śmiał się.
-Cicho!-upomniałam.-Dobra wchodź, ale bądź cicho-już nie miałam cierpliwości.-I nie chodź na górę, tam są moi rodzice.
-Dobra księżniczko!-mówił.
-Chodź
do kuchni.-powiedziałam i szłam jako pierwsza. To może nie był zbyt
dobry pomysł, miałam na sobie krótkie szare spodenki czerwony trochę
zbyt szeroki t-shirt i czarną bluzę. Dziwnie czułam się przy nim w tym
stroju, w końcu to piżama, a on jak zawsze miał na sobie czarną skórzaną
kurtkę, ciemne spodnie i ciemny podkoszulek. Jak ninja, skrada się do
mojego domu w czarnym stroju. Szedł za mną rozglądając się wokół,
podziwiał obrazy, a na dłuższą chwilę zatrzymał się przy zdjęciach na
ścianie, dokładnie się przyglądając.
-To ty?-wskazał na jedną fotografię na której byłam w letniej sukience razem z moją siostrą.
-A co ty się tak interesujesz?-starałam się go zbyć, żeby nie odpowiadać.
-Po
prostu zapytałem. Nie wściekaj się tak bo zmarszczek dostaniesz.-na
jego słowa westchnęłam głośno i podeszłam do zdjęć jak również do niego.
-Jeśli już musisz wiedzieć to, to jestem ja a to moja
siostra.-mówiłam obojętnie, wskazując palcem na postacie znajdujące się
na zdjęciach.
Odwróciłam wzrok od zdjęć i niespodziewanie on znalazł
się niebezpiecznie blisko mnie. Zaciągnęłam się zapachem jego perfum,
który przyjemnie drażnił moje nozdrza. Zrobiłam krok w tył i nieśmiało
spuściłam głowę.
-Czego ode mnie chcesz?-pytałam wprost a on jakby nie słysząc mojego pytania mówił.
-Ładny dom, ale nie lubię przebywać długo w jednym miejscu. Ubieraj się, no chyba, że chcesz w tym wsiąść na moto.
-O czym ty w ogóle mówisz?
-No, zabieram cię na przejażdżkę. Już, zbieraj się, poczekam tu na ciebie-odpowiadał z uśmiechem.
-To jakiś żart, tak?- pytałam skonsternowana.-Wyjdź stąd!-dodałam stanowczo, wskazując palcem kierunek drzwi.
-To nie jest żart. Masz kwadrans, mała.-w tym samym momencie usłyszałam kogoś kroki na schodach.
-Chodź
tu! Szybko!-szeptałam, ciągnąc go za rękę w kierunku spiżarni.- Masz
siedzieć cicho do momentu aż cię stamtąd wypuszczę. Rozumiesz?-pytałam a
on potakiwał głową. Zamknęłam za nim drzwi i w tym samym momencie do
kuchni weszła Tamara. Przeklęłam w głowie, udając że nalewam sobie do
szklanki wodę.
-A ty jeszcze nie śpisz?-pytałam dla niepoznaki.
-Słyszałam
głosy, dobiegające z kuchni więc przyszłam zobaczyć co się
dzieje.-Zbliżyła się do szafki kuchennej i widocznie czegoś szukała.
-Chyba masz halucynacje-powiedziałam drwiąco, patrząc na nią wyczekująco.
-A ty chyba gadasz sama do siebie.-odgryzła się, puściłam to koło uszu. Zamknęła szafkę i zbliżała się do spiżarki.
-Po co tam idziesz?- stanęłam na jej drodze.
-Po napój.-mówiła wolno jak do upośledzonej osoby.
-To ja ci ją podam, usiądź tu sobie-odprowadziłam ją do krzesła.
-Zachowujesz
się jakoś dziwnie. To znaczy, ty zawsze byłaś dziwna ale dzisiaj to już
mega cię wzięło.-komentowała moje zachowanie a ja tłumiłam w sobie
gniew, żeby tym razem nie wyjechać z wyzwiskami, i nie pobudzić całego
domu. Cóż za akcja by była! Wzorowa uczennica, posłuszna córka i
wkurzająca siostra sprowadza do domu chłopaka. Nie dość, że jest wieczór
to jest on największym łobuzem w szkole! On jest po prostu "legendą”.
Niestety ten swój "sukces” zawdzięcza częstym nieobecnościom i...
zewnętrzną aparycją. Ale wracając... Aga Majewska chowa w spiżarce
legendarnego ucznia szkoły, a mało tego, zachowuje się jak idiotka,
zgrywając, że nie ma nikogo oprócz niej, gadając sama do siebie. "Brawo
Aga! Tytuł najbardziej pokręconej osoby jest już twój”-dodał głos w
mojej głowie.
Otworzyłam drzwi do spiżarki, zasłaniając palcem usta,
na znak żeby się nie odzywał. Podał mi puszkę coli do ręki, zabrałam ją
i wyszłam, zamykając za sobą drzwi.
-Proszę.-podałam jej napój uśmiechając się nienaturalnie.
-Dzięki.-
popatrzyła na mnie, pokręciła głową z niedowierzaniem i wyszła.
Odprowadziłam ją wzrokiem aż weszła do swojego pokoju po czym
odetchnęłam z ulgą. Przypomniałam sobie o siedzącym za drzwiami Piotrku i
ruszyłam w ich stronę. Otworzyłam je, a to co zastałam było
niewiarygodne!
***************
Czeeeść! Wiem, wiem, wiem...
Miałam szybciej wstawiać części. Ale wiecie jak jest... Szkoła która
zajmuje 3/4 czasu, nie zapominając o innych sprawach, włączając w nie
wene do pisania.
Po 1. Mam świadomość, że spada poziom
opowiadania z każdą kolejną częścią, za co ogromnie przepraszam!
Postaram się zebrać w sobie, wziąć się w garść i jak tam się jeszcze
mówi... Zabrać do pisania! :) Nie chcę obiecywać terminu kolejnej części
opowiadania bo sama nie wiem, kiedy będę miała na to czas i co
najważniejsze... ochotę bo pisze opowiadania dlatego, że sprawia mi to
radość a nie z przymusu. Chcę, żeby te historie niosły coś za sobą,
jakieś refleksje? Wywoływały jakieś emocje.. Najlepiej pozytywne! :D
Po 2. Dziękuję za miłe komentarze pod poprzednią częścią. Są dla mnie wielką motywacją do pisania. Piszcie ich więcej :*
Mam nadzieję, że są jeszcze osoby czekające na ciąg dalszy. ;)
Pozdrawiam /Karolayn
- Świat według Suzan
- Śwat według Suzan 1-10
- Świat według Suzan 11-20
- Świat według Suzan 21-...
- Cynamonowa miłość
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz